Żyję i… mam bloga

Pół roku po zawieszenia bloga „Tako Rzecze Shrew”, konta na Blipie, zaprzestania komentowania itp., cały czas dostaję maile z pytaniem, czy żyję i czy wszystko jest w porządku. A jak piszę, że tak, to za 2 miesiące znowu pada to samo pytanie. Dość zabawne, ale też miłe.

Nie wiem, dlaczego brak widocznej aktywności w społeczności internetowej, interpretowany jest, jakby coś złego się działo. Signum temporis? Może trudno to sobie wyobrazić, ale w pewnym wieku coś się w człowieku i jego myśleniu zmienia (patrz: ten wpis).

Ruch na blogu jest, może RSS w Waszych czytnikach też, więc informuję, że żyję, mam się dobrze, moja firma także. Dużo fajnych rzeczy się dzieje, zawodowo i prywatnie. Więc naprawdę nie ma powodów, aby myśleć, że zamknięto mnie w psychiatryku albo że skoczyłam z mostu lub mam to w planach.

Ostatnio powstał blog http://2minuty.pl, na którym prawdopodobnie co tydzień będzie pojawiał się nowy wpis. Przypuszczam, że wśród Czytelników „Tako rzecze Shrew” jest wielu wyznawców GTD, dlatego serdecznie zapraszam.