Sztuka kończenia

Zdecydowanie mężczyznę poznaje się nie po tym, jak zaczyna, ale po tym, jak kończy. Oto przykład:

Kilka dni temu wymieniałam korespondencję z pewnym Panem w sprawach tzw. biznesowych. Ku mojemu rozczarowaniu okazało się, że jego oferta nie posiada rzeczy dla mnie oczywistej i ważnej, więc napisałam mu to i podziękowałam za poświęcony czas. Pan odpisał mi m.in.:

Szkoda tylko, że niepotrzebnie traciliśmy nasz czas na korespondencję.

Ręce mi opadły i odpowiedziałam krótko:

Jeśli Pan uważa nasz kontakt za stratę czasu, to już mówi samo za siebie. 🙂

Sztuka kończenia to bardzo trudne zagadnienie. Jeśli jesteśmy stroną, której zależy, to bywamy zdesperowani i wtedy też popełniamy błędy takie, jak Pan powyżej.

Gdy okazało się, że nie sfinalizujemy współpracy, Pan uznał, że oboje traciliśmy czas i jeszcze musiał mnie o tym uprzejmie poinformować. Ja tego stanowiska nie podzielam, ale na przyszłość wiem już, że każda moja rozmowa z tym człowiekiem, będzie dla niego stratą czasu.

Jak ten Pan powinien ładnie zakończyć sytuację? Np. w 2-3 zdaniach powinien zawrzeć informację:
– szkoda, że się nie dogadaliśmy,
– dziękuje za poświęcony czas,
– miło mi było Panią poznać,
– przemyślę Pani potrzeby i być może w przyszłości uwzględnię je w ofercie, jeśli inne osoby również będą zainteresowane takim rozwiązaniem,
– pozwolę sobie do Pani napisać w przyszłości, gdyby coś się u mnie zmieniło w omawianym przez nas temacie,
– raz jeszcze dziękuję za kontakt.

Czyli co? Mimo że nam nie wyszło, pozostanie pozytywne wrażenie i kontakt na przyszłość.

Dwa wątki poboczne związane ze sztuką kończenia i pozytywnym wrażeniem:

1. Mam znajomego, który rozstał się ze swoją kobietą i pierwsze, co zrobił (ku zaskoczeniu tej kobiety, moim i pewnie wielu innych osób), to usunął z sieci wszystko, co było związane z ich wspólną przeszłością.

2. Podczas pewnego nieporozumienia kilka lat temu, Mentor rzekł do mnie:
„Nigdy nie należy zrywać i palić wszystkich mostów. […] Ale może warto czasem takie mosteczki zostawić, nawet, gdyby miały zarosnąć trawą. Bo czasem takie mosteczki bywają w życiu, takim zwykłym, potrzebne”.

I wracając do wątku głównego:

Żeby lepiej radzić sobie w sztuce kończenia, to trzeba pamiętać o jednej, prostej, ale ważnej sprawie. Otóż brak finalizacji nie oznacza odrzucenia osoby, ale odrzucenia jej oferty, bo np. nie jest korzystna, nie potrzebuję jej w danej chwili, nie zawiera tego, co jest mi potrzebne. Przy czym ten Pan postarał się jeszcze bardziej i sprawił, że – choć początkowo odrzuciłam tylko jego ofertę – teraz jestem w stanie odrzucić także jego osobę.

Czy brak finalizacji powinniśmy uznawać za stracony czas (i jeszcze informować drugą stronę o takim odczuciu)? Nie, bo był kontakt z kimś nowym, dowiedzieliśmy się czegoś o potrzebach ludzi itp.

Jeśli pewnej kultury nie wyniosło się z domu, zawsze można doczytać – wiadomo, klasyka: Frank Bettger, Dale Carnegie, Brian Tracy.

Sztuka kończenia, to sztuka pozostawiania po sobie pozytywnego wrażenia. Ot co.

Patrycja Kierzkowska

10 myśli nt. „Sztuka kończenia

  1. Sempowicz jerzy

    Jak zwykle potwierdza się stara prawda o tym, że jak kogoś źle obsłużysz (zwłaszcza w internecie) to dowie się o tym wiele osób.
    Osoba skrzywdzona często informuje o tym fakcie przyjaciół lub umieszcza odpowiednie wpisy na blogach. Wprawdzie P.Patrycja nie podaje informacji identyfikujących firmę, ale zauważa problem.

    Wiem jedno,
    o mojej wpadce dowie się wielu ludzi , a maile tego typu …cytuję :
    – „Dziękuję za przesłaną instrukcje. Tylko pozostaje się cieszyć, że są jeszcze słowni ludzie. Gratuluję.”

    -„Przelew od Pana otrzymalem.Prowadzi Pan solidna firme.Co w dzisiejszych czasach jest zbyt rzadko spotykane.Zachowam o Panu i Pana firmie jak najlepsze zdanie.Z powazaniem Waclaw Stopa.”(nazwisko za zezwoleniem)

    czytuję niestety tylko ja ! Nikt tego nigdzie nie chce opublikować 🙁

    Odpowiedz
  2. shrew Autor wpisu

    @Sempowicz Jerzy, odniosę się do drugiej części komentarza: Zwykle mam trudności z uwierzeniem w pozytywne opinie na temat firm, które pojawiają się na ich stronach.

    Dlatego dobrym wyjściem jest np. kierowanie klienta do niezależnej platformy typu sklepy24.pl (tzn. takiej, która nie jest porównywarką cen) i chwalenie się faktem posiadania dobrej opinii w niezależnym serwisie dla klientów.

    Odpowiedz
  3. Erugio

    Nie wiem czy masz jakiś dyplom który włącza Cię do Inteligencji, ale wiem, że jeśli go masz, to nie wiem dlaczego :).

    Z Twojego wywodu aż bije od egoizmu. Po pierwsze nie dajesz temu Panu prawa obrony. Poczułaś się urażona i przez ten wpis uciekasz się do usprawiedliwienia swojej słuszności, swojej racji i prawdy która niby stałaby po Twojej stronie. A w gruncie rzeczy nie wiemy w jaki sposób przebiegała wasza korespondencja. Te dwa krótkie cytaty nic nie mówią, a cała wypowiedź jest zmanipulowana i przekazana w taki sposób, aby czytelnik nakierował swoje myśli ku Twojej racji.

    Być może ten człowiek to bogaty przedsiębiorca, który pracuje 7 dni w tygodniu po 12 godzin, a czas to pieniądz, tracąc go na Ciebie stracił sporo czasu, a więc i pieniędzy. Być może przez Twój samozwańczy sukces (w e-biznesie) ten Pan miał mylne mniemanie o Tobie. Uważał Cię za godnego kontrahenta, a w efekcie okazało się, że sprzedajesz książki na allegro i wysyłasz je z akademika. Czy miał prawo napisać, że stracił na Ciebie czas? – Miał.

    Być może był to Twój kontrahent u którego kupiłaś trampki na allegro. Wymieniając z nim 20 maili w sprawie koloru, rozmiaru, kroju i czego tam jeszcze, biedy nabiegał się do magazynu, szukał takich jak chesz, sprawdzał czy ma taki rozmiar, może zamówił u producenta wymarzone trampki dla Ciebie, a Ty na koniec się rozmyśliłaś. Czy miał prawo napisać, że stracił na Ciebie czas? – Miał.

    Twoja wypowiedź jest nie jasna, nierzeczowa. Nie masz kompetencji do tego, aby wyznaczać trend zachowania, jak to określiłaś „Sztuki kończenia”.

    W e-biznesie, jak w biznesie. Najważniejszy jest biznes 🙂 a nie zawieranie przyjaźni między kontrahentem. Twój klient, albo zleceniodawca nie będzie Ci wysyłał kartki na święta. Tu chodzi o kulturalne doprowadzenie do finalizacji jakiegoś interesu z którego korzyści czerpią obie strony. Jeśli „Ten Pan” stracił na Ciebie zbyt wiele czasu, a co za tym idzie poniósł przy tym koszty, a Ty okazałaś się nieprofesjonalna w tym co dotyczyło waszego interesu, to w rzeczy samej „Stracił na Ciebie czas”, a przy tym pewnie doszedł do wniosku, że zawsze będziesz taką małą – niekompetentną płotką, więc ten most jak garb.

    Odpowiedz
  4. shrew Autor wpisu

    Dziękuję za komentarz. Szkoda, że anonimowy – to też o czymś świadczy. Mimo to odpowiem:

    1. Anonimowe obrażanie to prostacki argument, który stosuje się, kiedy nie ma się nic lepszego do zaprezentowania.

    2. Być może Czytelnik nie zauważył, ale koncepcja tego bloga polega na pokazywaniu różnych rzeczy oraz pokazaniu, jak daną sprawę można rozwiązać inaczej. Lepiej czy gorzej – nie wiem, po prostu inaczej. Każdy wybierze to, co mu się podoba.

    3. Jeśli piszę, że korespondencja przebiegała w sprawach tzw. biznesowych, to dla mnie oczywiste jest, że nie dotyczyła zakupu trampek na Allegro. Może Czytelnik ma inne doświadczenia w biznesie i stąd to nieporozumienie.

    4. Nie sprzedaję książek na Allegro i nie wysyłam nic z akademika. Nigdy nie mieszkałam w akademiku. Firmę prowadzę od 2003 roku, mam siedzibę w wynajmowanym lokalu, a wpis do ewidencji jest jawny.

    5. Nie wyznaczam trendów w sztuce kończenia. Podpisując się swoim imieniem i nazwiskiem, wyrażam szczerą opinię na sprawy, które mi się podobają lub nie podobają.

    6. Z „tym Panem” wymieniłam chyba 4 kilkunastolinijkowe maile.

    7. W biznesie ważny jest biznes, ale biznes robimy z ludźmi, którzy nas szanują i których my szanujemy.

    Odpowiedz
  5. Erugio

    Odpowiedź wymijająca. O wszystkim i o niczym. Z niecierpliwością czekam na kolejne wpisy z cyklu „Jak jest, a jak powinno być”.

    Pozdrawiam.

    Odpowiedz
  6. Markos

    shrew, z tym odsyłaniem do niezależnych sajtów z prośbą o opinie jest róznie. Na przestrzeni dwóch lat do kilku tysięcy maili z prośbą o opinie (wstawiliśmy link do sklepy24) nasi klienci zamieścili tam całe 12 opinii. Robilismy to oczywiście co jakiś czas. A w naszych sklepach zostawili ich grubo ponad tysiąc. Mam mieszane uczucia co do tych niezależnych sajtów. Moim zdaniem dla naszych klientów to anonimowy sajt i kompletnie bez emocji. W związku z tym trochę dziwne jest wystawianie tam opinii.

    Odpowiedz
  7. Pan Motywator

    Mnie zdarzało się palić mosty – nie uznaję tego za błędy. Wszystko zależy od sytuacji, czasem zostawienie mostu może zostać odebrane przez drugą stronę jako zachęta – piszę o sytuacjiach emocjonalnych, nie biznesowych. W przypadkach biznesowych – zgadzam się z Panią. Jest jeszcze jedno wytłumacznie zachowania „tego Pana” – być może (jak to się mężczyznom zdarza) chlapnął to o „traceniu czasu” bez zastanowienia. Gdyby przeczytał tego maila jeszcze raz przed wysłaniem pewnie by to zdanie skasował… tylko, kto czyta maila przed wysłaniem? …chyba, że jest długi – wtedy na pewno się zdarza.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *