Kilka słów o tzw. double opt-in

U mnie w słowniku nazywa się to po prostu: potwierdzenie zapisu.

Dlaczego to takie ważne?

Odpowiedź jest bardzo prosta.

Jesteśmy:
a) dobrze wychowani i nie wysyłamy ludziom tego, czego nie zamawiali,
b) zobligowani prawnie do otrzymania potwierdzenia ze strony klienta,
c) zainteresowani tym, aby nasze informacje docierały do osób, które świadomie otwierają od nas e-maile i je czytają,
d) świadomi, że dostęp do internetu mają różni ludzie, z różnymi pomysłami.

Jeśli więc ktoś zapisze się na newsletter albo założy u nas konto, a my nie wyślemy mu e-maila z linkiem do aktywacji (potwierdzenia), to nie mam żadnej pewności, że dane te zostały podane przez ich właściciela.

I taką też postawę – ograniczonego zaufania – polecam.

Dlaczego nie wszyscy stosują potwierdzenia?

1. Boją się, że ludzie nie będą klikać w link.
2. Boją się, że list wpadnie do antyspamu i… patrz punkt 1.
3. Uważają, że potwierdzenia to brak elastyczności i utrudnianie życia.
4. Nie potrafią zrobić tego od strony technicznej.

Duży nie ma, to znaczy, że tak można?

Okazuje się, że korzystanie z potwierdzenia wcale nie jest to takie oczywiste.

Pewne duże wydawnictwo informatyczne (zdaje się, że nie wypada mi wymieniać nazwy), do dziś nie ma potwierdzenia zapisu, jeśli chcesz otrzymać powiadomienie o ukazaniu się książki. Taka sytuacja wydaje się uzasadniona (ale nie dla mnie), bo to tylko jeden mail o krótkiej treści. Jednak w mojej ocenie, nie ma żadnych problemów, aby taki list otrzymała osoba, która tego sobie nie życzy.

Dodatkowo mechanizm, którego używa owe duże wydawnictwo informatyczne, nie ma rozpoznawania, czy dany mail został już raz zapisany. Inaczej mówiąc zapisałam się trzy razy pod rząd i dostaję niezobowiązujące powiadomienie o ukazaniu się danej książki w trzech kopiach. Moja wyobraźnia już podpowiada mi, co, komu i w jakiej ilości mogłabym zafundować, gdybym była źle wychowana.

Ominięciem potwierdzenia (jeśli ktoś chce to zrobić) może być wysyłanie informacji o zaistniałym fakcie zapisu. Jeśli ktoś nie zapisywał się, to przynajmniej dostanie wiadomość, co nastąpiło i będzie mógł w jakiś sposób odnieść się do tego, zaprotestować, czyli po prostu zareagować.

Potwierdzenie to Twoja broń

Mieliśmy kilka takich przypadków w EscapeMagazine.pl, że ktoś twierdził, że nie zapisywał się, nie zakładał konta itp. Dlatego należy dysponować różnego typu informacjami na ten temat – data zapisu, data potwierdzenia (zaznaczyć, że odbywa się to poprzez kliknięcie w link wysłany e-mailem), adres IP.

Klient zupełnie inaczej podchodzi do sytuacji, gdy otrzyma odpowiedź w ciągu 24 godzin z powyższymi informacjami niż gdyby jego list został zignorowany albo uzyskałby odpowiedź, że ktoś wpisał jego adres w formularz i tak oto jest w bazie, więc dostaje newsletter.

W 99% przypadków klient otrzymując pełne informacje, przypomni sobie, że faktycznie np. w czerwcu zeszłego roku rejestrował się, bo chciał ściągnąć darmowe ebooki, a jak sobie nie przypomni, to przynajmniej nie ma pretensji, bo został przez firmę poważnie potraktowany (uzyskał odpowiedź, szczegółowe informacje itp.).

Możliwość wypisania się

Musi być. Bez względu na to, czy korzystasz z potwierdzenia zapisu czy nie.

Warto też pamiętać, że w przypadku serwisów kierowanych do pewnych grup docelowych (uważanych np. za mało wychowane lub ryzykowne), może się zdarzyć, że nie mając potwierdzenia zapisu, ilość osób chcących wypisać się będzie większa. Wynikać to będzie z celowego działania użytkowników tzn. wpisywania e-maili różnych osób oraz z naszej głupoty, czyli braku potwierdzenia zapisu.

Najogólniej mówiąc, traktujemy ludzi tak, jak sami byśmy chcieli być traktowani. Że sobie tak po kantowsku zakończę. 😉

Patrycja Kierzkowska

5 myśli nt. „Kilka słów o tzw. double opt-in

  1. Dawid Krysiak

    Hehe, oczywiście wszystko co piszesz święta prawda.

    Mój mały, żartobliwy pomysł jak potraktować to duże wydawnictwo (na literę H.? 🙂 ). Zapisać jakiś jeden z ich własnych adresów 50- albo 200-krotnie. Może wtedy zrozumieją o czy mowa 🙂

    Pozdrawiam

    Odpowiedz
  2. Paweł

    „b) zobligowani prawnie do otrzymania potwierdzenia ze strony klienta,”

    Wg polskiego prawa nie jesteśmy do tego zobligowani.

    (Ustawa z dnia 18 lipca 2002 o świadczeniu usług drogą elektroniczną (Dz. U. Nr 144 poz. 1204)).

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *