Antykwariat w internecie = sklep internetowy?

antykwariat

Trzeba przyznać, że antykwariaty w internecie działają bardzo słabo.

Do antykwariatów w sieci zaglądam, gdy na Allegro nie ma interesujących mnie książek albo są, ale w kosmicznych cenach. Cieszę się, że antykwariaty zaczęły udostępniać swoje zasoby w sieci. Nawet mój ulubiony, toruński też ma witrynę.

O tym, że antykwariaty są super, nie muszę chyba nikogo przekonywać. Niestety ekspozycja ich zasobów w internecie jest… jakby to delikatnie powiedzieć… poniżej pewnych standardów. Zamiast pokazywać kilkanaście zrzutów ekranowych, odsyłam bezpośrednio do Google.

Moje trzy główne zarzuty wobec internetowych antykwariatów:

1. Brak pełnej oferty. Co mi z tego, że wystawiają książki na Allegro, skoro wiem, że mają ich 1000 razy więcej niż wystawiają. O ile na Świstaku nie pobiera się opłat za wystawianie, o tyle na Allegro tak i dlatego do sprzedaży taką drogą trafiają książki bardziej znane, a nie te mniej.

2. Bardzo, bardzo archaiczny wygląd i nawigacja. Ja rozumiem, że antykwariat musi mieć swój specyficzny klimat (kojarzycie ten jasny brązowy na co drugiej stronie? :)), ale wolałabym, aby wyrażał się on tylko w szacie graficznej, a nie w nawigacji czy sposobie prezentowania oferty.

3. Mylenie z normalnym sklepem internetowym. Dla mnie antykwariat to miejsce, gdzie można znaleźć stare, używane książki w sensownej cenie. Więc nazwanie w taki sposób typowej księgarni internetowej, w której mogę dostać wszystkie nowości wydawnicze, które pachną świeżością i nowością, uważam za tani chwyt marketingowy.

Teraz przykład z dnia dzisiejszego.

Wchodzę na stronę i co widzę?

antykwariat

Tak, dokładnie to:

uwaga: pozostawiony na dłuższy czas koszyk ma tendencję do wygasania. W takim przypadku książki zostają zablokowane i nie są widoczne w ofercie przez 1-2 dni. Jeśli zawartość Państwa koszyka znikła, prosimy zamówić książki zwykłym mailem – albo telefonicznie w podanych wyżej godzinach.

Że tak zapytam: Czy to jest normalne?

Jaka jest pierwsza myśl kupującego? „No to trzeba szybko zamawiać i nie szukać nic więcej”.

Po złożeniu zamówienia przyszedł e-mail. Proszę zwrócić uwagę na czerwone strzałki.

antykwariat2

Już nie będę czepiać się, że pole OD jest brzydkie i że tam, gdzie w treści listu jest mały kwadracik (u góry), prawdopodobnie miało być logo.

Dwie sprawy są tu interesujące:

1. Adres kontaktowy. W e-mailu padają różne adresy – raz vivarium.com.pl a raz vivarium.pl. Żeby było śmiesznie, to są dwie różne firmy – jedna z Krakowa, druga z Bytomia. Antykwariat (to ten z com.pl) z Bytomia podaje zatem adres mailowy do… kwiaciarni z Krakowa. Nasza strona to PL czy COM.PL – co to za różnica, kto tam się takimi detalami przejmuje.

2. Wysyłka. Podczas składania zamówienia widniała informacja, że koszt przesyłki liczony będzie według cennika Poczty Polskiej (i podano link do cennika). W mailu nie ma żadnej informacji o tym, gdzie mam wpłacić pieniądze i ile kosztuje wysyłka.

Wnioskuję zatem, że po zważeniu książek ktoś odezwie się do mnie i poda mi wagę oraz koszt przesyłki. No chyba, że mam sama zważyć książki „na oko” i według cennika poczty przelać stosowną kwotę (bo właściwie dlaczego nie? ;))

Już nie będę mówić, że można zrobić coś takiego, jak ma Godi.pl – każda książka ma wpisaną wagę, a podczas składania zamówienia waga jest uwzględniana i do niej właśnie wyświetla się stosowna cena przesyłki.

Krótko mówiąc, nigdy nie bierzcie przykładu z antykwariatów. 🙂

Patrycja Kierzkowska

6 myśli nt. „Antykwariat w internecie = sklep internetowy?

  1. Krzysztof Lis

    Ech, kiedyś sobie pod nosem ponarzekałem na brak porządnych antykwariatów w internecie. Zwłaszcza interesują mnie książki techniczne, motoryzacyjne, a jeździć po Polsce tylko po to, żeby dowiedzieć się, że ciekawych nie ma, mi się nie chce.

    Z tym koszykiem programista dał ciała — innego wytłumaczenia nie widzę. Szkoda, że zamiast błąd naprawić, tak brzydko go ‚załatał’…

    Odpowiedz
  2. szosza

    Profesjonalny artykuł na temat antykwariatów. Na podstawie JEDNEGO zakupu w JEDNYM antykwariacie.
    Pogratulować fachowości.

    Odpowiedz
  3. shrew Autor wpisu

    @szosza, wyjaśnię zatem cel pisania tego bloga:
    1. Studium przypadków, czyli uczymy się na błędach innych.
    2. W tekście mowa była o _kilku błędnych elementach_ dotyczących antykwariatów, a tylko jeden został omówiony szerzej, bo uznałam, że jest naprawdę ciekawy.
    3. Blog to nie gazeta, wpisy to nie artykuły.

    Odpowiedz
  4. Szarlatan

    Miło, że ktoś interesuje się antykwariatami. Nie bierze Pani jednak pod uwagę kosztów! Oczywiście mogę zapłacic za supernowoczesną stronę, mogę każdą książkę ważyć przed zamówieniem, ale przecież to Pani będzie musiała za to zapłacić kupując tę książkę! O ile jest to opłacalne w księgarni, to już w antykwariacie nie bo każda książka sprzedawana jest w 1 egzemplarzu i tylko Bóg raczy wiedzieć kiedy pojawi się ponownie. Ponadto antykwariaty prowadzą zapalency i raczej nie są to informatycy, jeżeli ktoś zna się na e-handlu i nowoczesnych technikach programowania, to raczej nie zajmuje się handlem tego rodzaju.

    pozdrawiam
    Szarlatan antykwariat galeria

    Odpowiedz
  5. Michał Toczyski

    @Szarlatan
    To w takim razie może warto otworzyć dodatkową księgarnię, a może nawet kilka – na tym samym skrypcie? Wtedy to sie może zrekompensować :).

    Pozdrawiam,
    Michał Toczyski

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *