Zmarł mój ukochany Magazyn INTERNET

target

Być może już słyszeliście, że wydawany od 1995 roku Magazyn INTERNET przestał się ukazywać. Numer wrześniowy jest ostatnim, który pojawi się w kioskach.

Dlaczego mój ukochany?

1. Od 2004 roku regularnie publikowałam na łamach tego pisma. O przyczynach śmierci MI nie będę się wypowiadać, ponieważ wiem, że pismem zarządzali mądrzy ludzie i wierzę, że zrobili wszystko, co mogli.

2. Krystian Grzenkowicz, naczelny MI to człowiek, którego każdy chciałby mieć nad sobą – pomoże, doradzi, pochwali, opieprzy. To też stara szkoła dziennikarstwa, czyli poprawna polszczyzna, indywidualność autora i obsesja na punkcie wolności słowa i wszelkiej niezależności dziennikarzy.

3. Paweł Gruszecki (starsi stażem Czytelnicy bloga wiedzą, że to ten od vbiz.pl). To Paweł wprowadził mnie do MI, co mocno wpłynęło na moje życie zawodowe.

4. Kameralna atmosfera była bardzo cenna, choć kiedy zaczęłam pisać do ENTER-a, trudno było mi przejść na zupełnie inny tryb pracy i redagowania tekstów oraz inną strukturę redakcji.

Coś się zaczyna, coś się kończy…

Zobacz też:
Wspomnienia o Wirtualnym Komputerze

Patrycja Kierzkowska

17 myśli nt. „Zmarł mój ukochany Magazyn INTERNET

  1. jozly

    Coś nie dowierzam – czy to chwyt marketingowy? Skąd ta wiadomość, na stronie MI nic nie ma – nadal wisi zachęta do prenumeraty.

    Odpowiedz
  2. shrew Autor wpisu

    @jozly, gdybyś uważnie przeczytał, to wiedziałbyś, że wiem o śmierci, ponieważ współpracuję z wspomnianym tytułem od 4 lat. Inaczej mówiąc jestem (jak i reszta współpracowników) jedną z pierwszych osób, która wie o takich rzeczach. Strona być może nie została jeszcze zaktualizowana.

    Odpowiedz
  3. alien

    @jozly A jesli chodzi o strone, to strona pozostaje. Generalnie duch obu pism przetrwa w postaci serwisu internetowego, ktory bedzie nadal redagowany.

    Odpowiedz
  4. raj

    Przykro mi to słyszeć. Ja pisywałem do MI jeszcze dużo wcześniej od Ciebie, od 1995 do 2003, potem niestety musiałem zaprzestać pisania, częściowo z powodów prywatnych (brak czasu), a częściowo dlatego, że w nowej formule pisma więcej było nastawienia na kolorowe obrazki i Internet bardziej pod kątem „lifestyle’owym” niż technicznym, w związku z czym nie bardzo było już tam dla mnie miejsce, bo mnie interesuje w zasadzie wyłącznie ten techniczny aspekt Sieci – sprawy treści, serwisów społecznościowych, blogów itp. itd. uważam za wręcz niewarte opisywania, bo „koń jaki jest każdy widzi” – tego sie po prostu używa zamiast o tym czytać. Natomiast żeby mądrze uzywać, trzeba troche wiedzieć co siedzi „pod maską”, dlatego wiedza techniczna wg mnie jest i bedzie niezbedna, inaczej wyrosna nam hordy dzieci neostrady.
    Niemniej jednak z sentymentu nadal to pismo kupowałem i czytałem, więc szkoda że już go nie ma…

    Odpowiedz
  5. Jozly

    Czytałem uważnie, ale miałem nadzieję, że to tylko „podgrzanie atmosfery” – niestety – prawda. Szkoda, że redakcja nie pofatygowała się, aby o tym powiadomić przynajmniej stałych prenumeratorów, a czytałem MI chyba od 10 lat. Zgadzam się z raj’em – dla mnie też najważniejsza była wiedza techniczna, a nie kolorowe obrazki. Jestem chyba przestarzały, ale lubiłem czytać spokojnie w fotelu i w dowolnej chwili wrócić do starego egzemplarza. Może będzie jakaś reaktywacja, nawet bez kolorów. Uważam, tego typu pismo było na rynku potrzebne, tylko – czy rynek też tak uważa?

    Odpowiedz
  6. popydo

    Taka ciekawostka: ja nie pracowałem w żadnym z tych magazynów, i nawet nie byłem stałym czytelnikiem, ale o zamknięciu obu i uruchomieniu tylko wersji online pisałem wcześniej 😉

    Odpowiedz
  7. shrew Autor wpisu

    @popydo, nie mam zamiaru licytować się, kto pisał pierwszy, bo między „napisał” a „wiedział” jest duża różnica. Wiedziałam dużo wcześniej niż napisałam. A że nie mam w zwyczaju uprawiania tutaj pisania pt. „z nieoficjalnych źródeł dowiedziałam się, że…”, to wpis ukazał się 10 września.

    Odpowiedz
  8. Justyna Adamczyk

    Witam wszystkich,

    Ja także żałuję, że nie ma już na rynku MI. Było to moje ulubione czasopismo. Ponadto darzę je wielkim sentymentem z racji tego, że przez kilka lat publikowałam tam artykuły i poradniki praktyczne.
    Zgadzam się z opinią p. Patrycji Kierzkowskiej, że pisanie dla tego czasopisma było wielką przyjemnością, a współpraca z p. Krystianem Grzenkowiczem godna pochwały i uznania.

    Przyznam, że chciałam powrócić na łamy MI, ale chyba się spóźniłam, wielka szkoda 🙁

    Pozdrawiam wszystkich

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *