Targetowanie w newsletterach (+ prezent)

target

Z uwagi na liczne pytania na temat targetowania, wyjaśnię o co w tym dokładnie chodzi i jako można to wykorzystać w newsletterach.

Targetowanie

Targetowanie to takie szufladkowanie, czyli wyodrębnia się ludzi na podstawie danych np. wykształcenie, miejsce zamieszkania, wiek.

A to behawioralne?

To ma związek z zachowaniem. Inaczej mówiąc klient przypisywany jest do określonych obszarów na podstawie tego, jak się zachowa (w co kliknął, co wybrał przy rejestracji itp), a nie tego, gdzie mieszka.

Jeśli wyślemy mu newsletter z trzema różnymi linkami, a on kliknie tylko w jeden, to teoretycznie oznacza, że był zainteresowany tym tematem. Można też zastosować kilka trików, które wyeliminują błędne przypisywanie do kategorii.

W targetowaniu behawioralnym wychodzi się z założenia, że osoby teoretycznie różniące się od siebie np. wiekiem, mogą mieć podobne zainteresowania. Oznacza to, że zamiast wysyłać informację o herbatce zdrowotnej do grupy osób 50 i wyżej, rozsyłamy do wszystkich, którzy zostali zaklasyfikowani jako zainteresowani, bez względu na wiek i inne parametry.

Gdzie spotyka się targetowanie?

Wbrew pozorom rzecz nie jest nowa i można spotkać to np. w sklepach internetowych. Jako że ten wpis dotyczy newsletterów, to pomijam szeroki wątek targetowania na stronach (o tym napiszę innym razem).

Najczęściej widać to w typowych newsletterach informacyjnych, gdzie podczas zapisu musisz podać interesujące Cię działy, czyli powiedzmy zaznaczamy: muzyka, filmy, książki, a nie zaznaczamy: kosmetyki, sprzęt elektroniczny. I wtedy klient dostaje w newsletterze informacje tylko o wybranych przez siebie działach.

Inny przykład, to newslettery Gazety Wyborczej. Na stronie można zaznaczyć, które działy nas interesują. Jeszcze inny przykład, to po prostu podserwisy w portalach, gdzie na każdym z nich można zamówić newsletter.

Najprostsza forma targetowania w praktyce

Działa bardzo prosto – wyodrębnia się klientów na podstawie płci i wysyła im różne treści. Przykładów wykorzystania takiego targetowania jest mnóstwo. Weźmy taki obrazowy przykład, czyli sklep z artykułami erotycznymi i Dzień Zakochanych. Pomyśl logicznie, co byś w takim newsletterze napisał mężczyźnie, a co kobiecie. Na pewno nie to samo.

W jakich sklepach targetowanie ma sens?

W sklepach wielotematycznych sprawdzi się to lepiej niż w jednotematycznych. Dlaczego?

Średnio uśmiecha się klientowi dostawać listy o nowych filmach na DVD, skoro kupił u nas książkę.

Oczywiście, istnieje jakieś tam prawdopodobieństwo, że interesuje się filmami albo dostając taki list, może właśnie zechce kupić dla brata, córki, kochanki itp. Jednak, jeśli nie klikał w linki albo sam się nie zapisał do tej kategorii, to zapewne nie interesuje go ta dziedzina.

W przypadku sklepów jednotematycznych np. sklep dla wędkarzy, wszystko, co łączy się z tym tematem i co wyślemy, będzie leżało w kręgu zainteresowania danej osoby. Chociaż oczywiście można się rozdrobnić na zainteresowanych podbierakami, żyłkami, kołowrotkami, ale ma to sens, gdy jest stosowane jednorazowo, a nie na stałe.

Targetowania można dokonać na wiele różnych sposobów – od ręcznego (np. telefoniczna prośba od klienta o wpisanie newslettera z danej kategorii) po automatyczne (klasyfikowanie na postawie kliknięć w linki).

A gdzie tu relacje?

Wbrew pozorom w targetowaniu też jest miejsce na relacje. Taki newsletter nie musi mieć bezdusznego, typowo informacyjnego charakteru.

Czym wysyłać?

Z mojej wiedzy wynika, że targetowanie behawioralne obsługują trzy systemy do wysyłki (w kolejności alfabetycznej): FreshMail, JetMail, Sare.

A teraz prezent

Skontaktowałam się z w/w firmami, wyjaśniając, o czym będzie notka i aby z tej okazji udostępniły dla trzech moich Czytelników nielimitowane konta na dwa miesiące.

Przez te dwa miesiące trzy osoby miały bez żadnych zobowiązań skorzystać z trzech różnych narzędzi, aby mogły porównać sobie ich możliwości. Ja osobiście korzystam z autorskiego rozwiązania i nie wiem, jak w praktyce sprawdzają się w/w narzędzia.

Okazało się, że otrzymanie testowych kont nie jest takie proste.

JetMail przez 3 tygodnie nie był w stanie odpowiedzieć na mojego maila i do dziś tego nie zrobili. Szkoda.

FreshMail (znany bardziej jako kopia Campaignmonitor) znalazł szereg problemów (nie będę Czytelnika wtajemniczać w długą i bezsensowną korespondencję). W efekcie kont nie udostępniono.

Sare bez żadnych problemów, właściwie od ręki udostępniło testowe konta.

Tak więc pierwsze 3 osoby, które do mnie napiszą, otrzymają login i hasło do Sare.pl, gdzie przez 2 miesiące będą mogły bez żadnych ograniczeń (ale zgodnie z polskim prawem) korzystać z tego narzędzia. Dodatkowo te trzy osoby mają możliwość korzystania z pomocy pracowników Sare, jak pełnoprawni klienci.

Mój adres: poczta małpa shrew peel.

Patrycja Kierzkowska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *