Po co komu akcja Linkujmy.org?

Wszelkie społeczne akcje mnie wzruszają. Ta też. I nie mówię tego złośliwie. No może trochę.

Ludzie w bólu się jednoczą, to zrozumiałe i naturalne. Jednak niezrozumiała jest dla mnie pewna naiwność inicjatorów akcji.

O akcji można przeczytać m.in. u NettoWebstop.

Pierwszymi osobami (inicjatorami) na liście poparcia są Wiktor i Kuba z Netguru. Ja tam nie mam nic przeciwko, ale przy tej okazji, po raz kolejny usłyszałam głosy, że Netguru nachalnie się lansują wszędzie, gdzie tylko się da, tworzą kolejne projekty i akcja Linkujmy to ich kolejny popis. Nie wiem, nie mam zdania, tym bardziej, że Netto napisał:

wpadłem na pomysł zrobienia jakiejś akcji, dogadałem się z kubą filipowskim, wciągnęliśmy w to bartka raciborskiego

Kto popiera?

Rzuciłam okiem na listę osób, które podpisały się pod protestem. Są tam sami blogerzy, którzy linkują. Ci, którzy zżynają i nie linkują mają takie akcje – powiedzmy sobie wprost – totalnie gdzieś.

Z problemem braku powoływania się na źródło wielokrotnie pisano choćby na łamach branżowego miesięcznika PRESS. Pismo co jakiś czas wraca do tematu pokazując i analizując to zjawisko na konkretnych przykładach. Aferki tego typu wypływają zawsze, gdy w grę wchodzi jakiś ekstra news – wtedy zaczyna się ustalanie, kto był pierwszy i kto od kogo zerżnął bez podania źródła.

Temat jest znany i obecny od zawsze w każdej branży, nie tylko internetowej. Jeszcze nikomu nie udało się tego rozwiązać. Rozwiązanie nie jest nikomu na rękę, nawet popierającym tę akcję. Mówię to oczywiście pół żartem, pół serio, bo z jednej strony nie wierzę, że każdy ma w 100% czyste sumienie, a po drugie nigdy nie wiadomo, kiedy sami nie zerżną czegoś (może tworząc jakiś startup albo aplikację webową?).

Świat jest brutalny

Panie i Panowie, zjawisko przeciwko któremu protestujecie z nadzieją, że coś to da, istnieje i będzie istnieć. W prasie, radiu, telewizji i internecie roi się od informacji bez podania pierwotnego źródła.

Ba! Nie tylko w przypadku informacji, ale też pomysłów. Spójrzmy choćby na dodatki do gazet. Zobaczcie, jaka wojna toczy się między podobno poważnymi dziennikami. Że o prasie kobiecej nie wspomnę. A pomysł z dodatkami przecież nie jest polski.

W biznesie działa to dokładnie tak samo. Jeden wymyśli, reszta zerżnie.

Najgorzej ma zawsze ten mniejszy – bloger kontra jakaś ogólnopolska gazeta albo mała firma kontra większa. Mały wymyśli coś fajnego lub dowie się czegoś ciekawego, duży to bierze na pierwszą stronę i pisze, że dowiedział się o tym pierwszy.

W przypadku dużej firmy ogłasza ona, że wprowadza najbardziej innowacyjne rozwiązanie w Polsce. Mały krzyczy i/lub protestuje, bo przecież był pierwszy, ale nie miał przebicia, żeby poinformować o tym świat. Ale… kogo to właściwie obchodzi? Kto słyszy ten krzyk?

Internet to biznes. Informacja to biznes. Pomysł to biznes. Świat to jeden wielki biznes. Etyka w biznesie nie istnieje. Powyższe przykłady właśnie to potwierdzają. Duży nigdy nie będzie linkował do małego. Mali sobie protestują, a duzi i tak robią swoje. I tak jest od wieków.

22 myśli nt. „Po co komu akcja Linkujmy.org?

  1. Kamil Rudnicki

    „Mali sobie protestują, a duzi i tak robią swoje. I tak jest od wieków.”
    Całkowicie się z tym zgadzam.
    Powiem więcej, zamiast protestować i narzekać lepiej zacząć coś robić. Ja tak robię i wychodzę całkiem dobrze.
    Niektórzy mogą się poczuć obrażeni, ale czytałem (sam też jestem przekonany) że nie warto udzielać się na forach, czytać blogów (są wyjątki, takie jak ten 😉 tylko kroczyć własnymi ścieżkami.
    Pozdrawiam

    Odpowiedz
  2. SenTineL

    Dlatego rozłóżmy ręce w geście rozpaczy i nie róbmy kompletnie nic. Nie promujmy pozytywnych gestów i zachować, tłumacząc się, jakże odkrywczymi i świeżymi, obserwacjami rynku 🙂

    Odpowiedz
  3. shrew Autor wpisu

    @SenTineL, róbmy (czy tam „róbcie”), ale niech będzie to sprytnie przemyślany, zmasowany atak na media, istny ruch społeczny, który może realnie wpłynąć na świadomość wszystkich obywateli i zżynających, a nie akcja podpisywania się przez osoby, które na co dzień linkują.

    Trzeba znaleźć dużych sojuszników, którzy nie mają nic na sumieniu (czy są tacy?), poprą akcję i pchną to na szersze wody. Problem jednak polega na tym, że każdy duży (gazeta, radio, telewizja, serwis internetowy) nie linkuje i narazi się na śmieszność popierając taką akcję. 🙂

    Odpowiedz
  4. Paweł Tkaczyk

    Ech… Im dłużej czytam, tym szerzej oczy otwieram. „Etyka w biznesie nie istnieje”? I to napisała osoba, która mieni się specem od obsługi Klienta? I dalej: „niech to będzie zmasowany atak na media” ale beze mnie. Jeśli każdy tak do tego będzie podchodził, to okaże się, że „zmasowany atak ma być, ale niech robią go inni”. I nikt nie zrobi nic.

    Zdaję sobie sprawę, że nie ma szans na to, by wszyscy linkowali do wszystkich. Ego nadawcy komunikatu staje niektórym na drodze całkowitej przejrzystości, niechęć do ujawniania swoich źródeł informacji (która może być źródłem przewagi nad innymi w branży) sprawia, że nie linkujemy. Nie znaczy to wcale, że wszyscy tak myślą.

    Moim zdaniem sprawa rozbija się o ego właśnie. Ktoś, kto czuje wewnątrz, że jest tylko przekaźnikiem informacji, że nie dodaje do niej nic od siebie, ma opory przed podawaniem źródeł. Bo jego informacja nie oferuje wiele więcej, niż źródło. Jeśli natomiast ktoś wykorzystuje wiedzę do stworzenia jakiejś analizy bieżących wydarzeń, wtedy źródło „bieżącego wydarzenia” nie jest przecież niczym kompromitującym.

    Niestety, większość newsów to właśnie „przekazy” i dlatego mało linkują. Przykład? Proszę porównać dzień na The Unofficial Apple Weblog i naszym polskim Apple Blog… Oczywiście powtarzanie niusów to nic złego – w końcu po to są te strony. Ale brak źródeł w takim przypadku mnie osobiście denerwuje, bo czytam dwa razy dokładnie to samo…

    Odpowiedz
  5. shrew Autor wpisu

    @Paweł, dziękuję za komentarz.
    1. Nie mienię się specem, ja prosty człowiek z Torunia jestem.
    2. Etyka w biznesie naprawdę nie istnieje. Gdyby tak było, to protest Linkujmy.org by nie istniał, nie byłoby kopiowania, „inspirowania” itp. zjawisk. Czasami tylko niektóre firmy starają się postępować etycznie. Temat na dłuższy wywód.
    3. Zmasowany atak owszem, ale jeśli czytałeś uważnie, to wiesz, dlaczego uważam, że „beze mnie”. Ja jestem za, ale kiedy to ma sens.

    W chwili obecnej, co taki protest daje, poza tym, że blogosfera się podpisuje na stronie, zostawia swoje maile dla botów i adresy stron? Autorzy tych blogów linkują, a protest odnosi się przecież do relacji bloger-DużeMedium.

    Czy duże media kiedykolwiek zmieniły swoją politykę wobec informacji, którą ciągną od wieków? Czy jutro usłyszę w TVN albo zobaczę na pierwszej stronie GW, że „aferę jako pierwszy ujawnił X na swoim blogu” (lub coś podobnego?). Wolne żarty. 🙂

    Chyba że… ktoś u Dużych wpadnie na pomysł nowego sposobu promocji i wyróżnienia się na rynku pt. „my jesteśmy w porządku, a konkurencja nie, my promujemy naszych informatorów, a konkurencja nie, to my mówimy głosem ludu i z ludem”. Tylko że to będzie trwało tak długo, jak akcja promocyjna, czyli do następnego wymyślonego hasła i sposobu na wyróżnienie się.

    Odpowiedz
  6. Marcin Jagodzinski

    zdumiewające odczytanie tego manifestu. skąd w ogóle przyszło Ci do głowy nazwanie akcji „protestem”? w którym miejscu „protestujemy”? to nie jest żaden protest, to proste zwrócenie uwagi, że linki wzbogacają blogosferę. celem nie jest „podpisywanie się na stronie”, ale umieszczenie informacji o akcji najszerzej, jak się da. wiemy, że włączą się w to serwisy blogowe, agregatory itd.

    Odpowiedz
  7. shrew Autor wpisu

    @Marcin, zatem ja żyję chyba w innym internecie. Zwracacie zatem uwagę, że „linki wzbogacają blogosferę” przy okazji kolejnego braku powołania się na źródła przez Dużych. Bardzo dziwny zbieg okoliczności (zupełnie jak zbieżność czasu nagłośnienia newsów znalezionych u Małych przez Dużych ;)).

    Zgodzę się, że linki wzbogacają, tylko ja osobiście nie widzę, żeby blogosfera nie linkowała, a cała idea akcji miesza się między wzbogacaniem linkami a żalami, że Duży zerżnął od Małego bez podania źródła. W ten sposób dwa problemy są mieszane i to przez samych popierających akcję.

    Takie jest moje wrażenie jako obserwatora.

    Odpowiedz
  8. Marcin Jagodzinski

    może „twoja” część blogosfery linkuje (ja widzę np. ciekawe, niezwykle wzbogacające linki: odlewy gipsowe, Analiza techniczna rynków finansowych, prezerwatywy, nadruki na CD, sklep internetowy, soczewki). ja kiedyś próbowałem automatem przebadać blogi, które czytam oraz przypadkową próbkę z bloxa i wyglądało to bardzo słabo, niestety.

    Odpowiedz
  9. shrew Autor wpisu

    @Marcin, doskonale wiesz, dlaczego przytoczone przez Ciebie linki są na dole, więc ta złośliwość jest raczej słabych lotów, a wiem, że stać Cię na więcej. 🙂

    Więc zamiast tego byłabym wdzięczna za rozwianie moich wątpliwości o treści „a cała idea akcji miesza się między wzbogacaniem linkami a żalami, że Duży zerżnął od Małego bez podania źródła. W ten sposób dwa problemy są mieszane i to przez samych popierających akcję.”

    Odpowiedz
  10. Marcin Jagodzinski

    @shrew: raczej te linki są słabych lotów 😉

    nie do końca wiem, jak miałbym rozwiać te wątpliwości, bo są mało konkretne. ostatnią osobą, która pisała o braku powoływania się na źródła był bartek. bartek o całej akcji dowiedział się *po* opublikowaniu swojego wpisu, więc przynajmniej świadomie niczego nie mieszał. kuba o tym o ile się orientuję, nie pisał. ale nie widzę powodu, żeby się tłumaczyć. to, że media nie podają linków to też jest problem, który jest jakoś tam styczny z tym co robimy. dalej nie wiem, co jest złego w tej akcji i co tak strasznie skaszaniliśmy.

    Odpowiedz
  11. kuba filipowski

    netguru znowu się lansuje… lansujemy się wstając rano i myjąc zęby, lansujemy się jedząc ruskie w barze mlecznym, lansujemy się pisząc lansiarskie komentarze na lansiarskim blogasku mikrocelebrytki shrew. jeśli lans to „robienie czegoś” to jasne – lansujemy się…

    te głosy które słyszałaś to się nazywa medycznie (podpowiem, że na literkę „s” się zaczyna) 😉

    ok ale złośliwości na bok. wracając do meritum:
    linkujmy to akcja, którą wspieramy bo uważamy, że brak linków to problem. problem dwojaki – społeczny i techniczny, a oba te obszary nas żywo interesują.

    społeczny bo linkowanie to tworzenie społeczności. bez linkowania nie ma blogosfery jest po prostu masa pojedynczych blogasków. linkowanie to też szacun dla tych których czytamy.

    technologiczny bo bez linków nie da się zrobić w Polsce drugiego techmeme, a ja lubie techmeme.

    oczywiście fajnie by było gdyby duzi linkowali do małych (onet kiedyś puścił na głównej info o tym, że kataryna coś tam wykryła ale oczywiście nie zalinkował do bloxa czy salonu24) ale akcja jest ogólniejsza – wychodzi ponad ten problem.

    Odpowiedz
  12. RAFi

    O tak, Jagodziński, Filipowski, lans na max – zawsze i wszędzie. Szru zaspała i się nie lansuje.

    A już tak na poważnie, to wybacz, ale z Polskiego Blagiera (_______ i ______ *), Pawła Lipca taki etyk jak z koziej dupy trąbka.

    ——
    * – przepraszam, musiałam wykasować, jako administrator tego bloga nie chcę mieć procesu za dopuszczanie takich treści.
    shrew

    Odpowiedz
  13. Lukem

    Widzę, że dyskusja zeszła na nieosiągalne dla mnie wyżyny intelektualne, więc wrócę do tematu z wpisu.

    Ogólnie niezbyt ta akcja przemawia do mnie, bo nie czuję się jej „targetem”. Linkuję do źródeł nie od dzisiaj (fakt, nie mam blogrolla ale nie o to chodzi), a w magię związaną z wklejkami, bannerami czy buttonami zwyczajnie nie wierzę.

    Swoją drogą ciekawie wyglądają niektóre wpisy na liście popierających, np. takie imię i nazwisko: „Przepisy na obiad N.”… 🙂

    Odpowiedz
  14. Paweł Królak

    „Etyka w biznesie naprawdę nie istnieje. Gdyby tak było, to protest Linkujmy.org by nie istniał, nie byłoby kopiowania, “inspirowania” itp. zjawisk. Czasami tylko niektóre firmy starają się postępować etycznie. Temat na dłuższy wywód.”

    Boże mój drogi! Niby taka wykształcona, a widzę, że logiki na studiach nie nauczyli.

    Z tego, że jest taki protest, że jest kopiowanie, etc. wynika, że etyka w biznesie nie istnieje?

    To ma taki sam sens, jak stwierdzenie, że nie istnieje coś takiego jak reklama, bo niektórzy się nie reklamują.

    Odpowiedz
  15. shrew Autor wpisu

    @Paweł Królak, jest to typowe czepianie się za słówka. Jeśli zastanowisz się nad tym wieczorem przy winie, to na pewno i Ty dojdziesz do podobnych wniosków, bo także działasz w branży usługowej.

    Odpowiedz
  16. Michał Toczyski

    Do strony linkuje ponad 700, wychodzących jest ponad 500, PR 4, masz dodatkowy link seo – chociaż zastanawiam się, czy ma jakąś sensowna wartość…

    Wszyscy są zadowoleni :). Otrzymujesz linka PR 4 :).

    Odpowiedz
  17. shrew Autor wpisu

    Michał, nie mam zamiaru podpisywać się pod czymś, czego nie popieram, dla jednego odnośnika (bez względu na PR).

    A! Linki w komentarzach na tym blogu są „no follow”. To tak na marginesie.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *