Dlaczego bloger myśli, że jest jedyny?

Kilka słów o tym, że blogerzy niezbyt wiedzą, do kogo piszą. Albo wiedzą i nic sobie z tego nie robią. Albo ja się nie znam.

Są ludzie, którzy piszą blogi na temat tego, co dzieje się w branży. I co się okazuje? Jak czytamy serwis X, Y, Z (a czytam ja i tysiące ludzi z branży), to wiemy, co sie dzieje w kraju i za granicą.

Natomiast branżowi blogerzy z niewiadomych mi powodów, w większości przypadków posiłkują się newsami z ogólnodostępnych serwisów. Inaczej mówiąc przeredagowują informacje i wstawiają je u siebie. I ja (jako Czytelnik) zastanawiam się, po co.

Otóż, gdyby pisali do Kowalskiego, który nie włada językiem obcym i jest spoza branży, to ma to jakiś sens. Jednak Czytelnikami blogów branżowych są ludzie z branży. I tacy opierają się głównie na zagranicznych serwisach, a już pewno znają i czytają X, Y, Z itd.

Więc o co tu chodzi?

Przykładów niedopasowania treści do Czytelników można w sieci znaleźć mnóstwo. Ot, choćby wychodzi nowa wersja czegoś tam i połowa blogosfery pisze o tym. Ale po co?

Przecież każdy w tej blogosferze czyta newsy z różnych serwisów. I to one (a nie my!) jako pierwsze dostarczają naszemu Czytelnikowi tego typu wiadomości. Po co zatem blogerzy je powielają i na siłę starają się być serwisami z newsami?

Tutaj nie ma się co oszukiwać, bo powiedzmy sobie wprost – nie jesteśmy jedynymi źródłami informacji dla internautów. I warto o tym pamiętać, zanim opracuje się notki z PAP-u, DI, Mashable, IDG czy innych.

Na tym blogu

W moim przypadku zrobiłam sobie ankietę i wyszło właściwie to, co przypuszczałam, czyli czytają mnie głównie ludzie z branży e-commerce. Więc nie mam zamiaru im serwować informacji, czym jest PR albo bombardować wiadomościami, że firma X zrobiła nową szatę w swoim sklepie i jest brzydka. O tym ludzie przeczytali już w serwisach z newsami.

Lepiej pokazywać ciekawe rozwiązania w e-biznesie, które albo Czytelnikowi pomogą, albo go zainspirują (jak np. Piotra). Osobiście wychodzę bowiem z założenia, że:

– jak ktoś jest zaawansowany, to czyta to samo, co ja, więc nie będę mu gitary zawracała informacjami, które przeczyta w branżowym serwisie X, Y i Z,
– jest ktoś jest początkujący, to i tak zdążył już na tysiącach stron przeczytać podstawy i ja nie będę mu po raz 1001 tego mówić,

Osobną kategorią wpisów jest publicystyka, która powinna być odzwierciedleniem tego, co ja myślę, a nie tego, co napisali w newsach dziennikarze.

W bezkresie podobnie

Do takiego samego wniosku doszliśmy z ekipą, którą robimy Apeiron Magazine (lada dzień nowa strona). Nie chcemy być kolejnym portalem z newsami, bo zwyczajnie nie mamy takich zasobów (ludzkich i finansowych).

Wyszliśmy z założenia, że chcemy być opiniotwórczym magazynem o kulturze, a newsy to ludzie czytają sobie w innych miejscach. Jedyną formą newsów jest przegląd nowości wydawniczych, gdzie wybieramy i omawiamy krótko te pozycje, które wydają nam się interesujące.

Reasumując

0. Nie każ ludziom czytać tego samego. Złośliwie można powiedzieć, że wychodzenie z założenia iż ktoś już coś wie, jest bardzo proste i że w wychowaniu jest niedopuszczalne. Zgadzam się jako student V roku dziennej pedagogiki.

Osobiście niejako zapytałam moje dziecko, co już wie, a czego nie (w tym przypadku Czytelników poprzez ankietę). Także wnikliwa obserwacja (czyli kto komentuje; dlaczego tak mało, skoro czyta dużo więcej?) daje mi sygnał, że nie są to ludzie początkujący.

Osoby początkujące są w mniejszości, ale rozumieją wpisy, bo jak same przyznają, mają podstawowe zasoby wiedzy z innych stron. Nie jestem (ani ja, ani Twój blog) jedynym źródłem informacji.

1. Ustal. Zanim zaczniesz pisać, to ustal sobie, kto będzie Twoim potencjalnym odbiorcą. Możesz pisać dla Kowalskich (większa ilość odbiorców), dla specjalistów (wąskiego grono) albo dla rodziny.

2. Sprawdź i/lub obserwuj. Jak już piszesz, to zrób ankietę, dokładnie obserwuj komentarze i e-maile, które do Ciebie przychodzą. Wtedy choć trochę wywnioskujesz, jacy ludzie czytają Twój blog. I wyciągnij z tego wnioski. Jeśli tego nie zrobisz, to owszem ludzie będą Cię odwiedzać, ale nie będą czytać (bo po co czytać coś, co już znają z serwisów newsowych?)

15 myśli nt. „Dlaczego bloger myśli, że jest jedyny?

  1. UraniK

    Masz rację niemal w pełni. Mimo że przytoczyłaś wpis z mojego bloga jako przykład pozytywny, zdaję sobie sprawę że mój blog jest głównie właśnie takim zbiorem przeredagowań informacji oraz linków do informacji które już ktoś opisał wyczerpująco.

    Robię tak dlatego że wychodzę z założenia że mój blog jest głównie dla mnie samego. Jeśli ktoś go odwiedzi i moje wpisy się komuś przydadzą – cieszę się. Ale najczęstszym gościem mojego bloga jestem ja sam. To dla mnie ten zbiór linków i informacji o informacjach.
    Zdaje rolę lepiej niż notatnik tradycyjny, lepiej niż zbiór linków i notatek w Google Docs, na Diggu lub w innych sewisach.

    I to mnie tłumaczy z takiego stylu mojego bloga 🙂

    Odpowiedz
  2. Krzysztof Lis

    Przyznam, że sam mam często dylemat, czy pisać o tym, co przeczytałem na subskrybowanych przez siebie blogach. Przecież wielu moich czytelników pewnie też tam zagląda.

    W końcu doszedłem do wniosku, że dla moich czytelników opracowywanie materiałów z innych blogów/witryn ma sens, gdy:
    * jest to tłumaczenie anglojęzycznych treści,
    * gdy jest to interpretacja zagranicznych treści i ich przełożenie na nasze realia,
    * gdy jest to opracowanie kilku źródeł + moje własne przemyślenia na ten temat.

    Choć przyznam uczciwie, to wynik moich rozważań, być może nienajlepszy.

    Odpowiedz
  3. Bellois

    Zgadzam się. Ale z jednym wyjątkiem – niektórzy autorzy blogów dążą do stania się „opiniotwórczymi” i publikuję tyle, ile nawet portale z działem newsów nie dają rady. I może coś w tym jest, bo w Polsce czyta się jeszcze IS albo IDG ale w angielskiej części netu raczej Techcrunch i podobne serwisyw wyrosłe z blogów.

    Odpowiedz
  4. Wojtek

    „że firma X zrobiła nową szatę w swoim sklepie i jest brzydka. O tym ludzie przeczytali już w serwisach z newsami.”

    Nie wiem, czy masz na myśli mój tekst. W każdym razie nie zgadzam się z Twoim podejściem. „Serwisy z newsami” jakie wymieniasz zazwyczaj dostają gotowe notki prasowe, który prawie zawsze zostają opublikowane w niezmienionej formie. Nie oszukujmy się, dziennikarzom często brakuje nie tylko chęci, ale też wiedzy, żeby dokładniej zanalizować jakieś wydarzenie.

    I moim zdaniem od tego są blogi. Notka prasowa na jakimś serwisie jest punktem wyjścia do tekstu, który spojrzy także na inne elementy. Większość informacji wysyłanych do prasy jest przekoloryzowana, tam nikt nie napisze, że sklep jest brzydki, bo jest to jego sklep.

    Inna sprawa, że są blogi takie jak Antyweb.pl, gdzie pojawia się wiele postów, które w zasadzie nie wnoszą nic poza to, co zostało przekazane w notce prasowej. Nie o to chodzi.

    Odpowiedz
  5. smk

    Sam subskrybuję kilkanaście feedów RSS z blogów które zajmują się przeredagowywaniem newsów z portali branżowych.
    Sam nie mam czasu czytać tego wszystkiego co wyrzucają z siebie portale, więc używam tych blogów jako filtru newsów interesujących. Dodatkowo te autorzy tych blogów często robią syntezę kilku newsów, bądź znajdują za mnie linki i informacje pokrewne czy uzupełniające.
    Nic, tylko korzystać. 🙂

    Więc wstrzymałbym się z tak bezkrytycznym bashingiem tych autorów. Są ludzie którzy to robią i są tacy co czytają. Na świecie każdy znajdzie swoją niszę. 🙂

    Odpowiedz
  6. Vroobelek

    A ja się do końca nie zgodzę. Czy naprawdę wszyscy specjaliści czytają branżowe serwisy? No, ja nie czytam np. Internet Standard, IDG, DI czy co tam jeszcze, bo wiem że jeśli coś będzie naprawdę ważnego, to przeczytam o tym na Antywebie w Mediacafe czy w podobnym miejscu.

    Odpowiedz
  7. shrew Autor wpisu

    Wojtek, akurat kiedy rozmawiałam wczoraj o mojej notce ze znajomym, to podałam Twój blog jako przykład dogłębnych analiz. Coś na zasadzie, że z newsa robisz artykuł – są wypowiedzi różnych osób, widać, że chce Ci się zgłębiać w temat. I ja takie blogi lubię, bo to nie są krótkie, newsowe, hasłowe notki.

    Odpowiedz
  8. Wojciech Bogacz

    W moim przypadku to prowadzony przeze mnie blog jest chyba też trochę dla mnie.

    Jest jednak również dla innych, którzy zainteresowani np. moją wypowiedzą klikną sobie – w ten sposób mogą uzyskać nieco informacji o tym co robię, lubię, czym się zajmuję na co dzień, jak myślę i pewnie jeszcze wiele innych. Uważny czytelnik będzie miał o mnie już dobry obraz.

    Chociaż fakt- nie ma co zasypywać ludzi informacjami, któee widzieli już gdzie indziej – zdarzyło mi się to raz – poparłem to jednak dobrze swoją opinią na temat 😉

    Odpowiedz
  9. eri

    Niektórzy publikują dla siebie, ćwiczą styl (albo „kreskę” – jak ja). Ewentualni czytelnicy są wtedy (miłym) skutkiem ubocznym, nie na tyle jednak istotnym, by dla nich zmieniać założenia bloga. Mam wrażenie, że to parcie na jak największą ilość czytelników zaczęło się wtedy, gdy okazało się, że na blogach można zarabiać. Przed adsense i upowszechnieniem się „banerków” partnerskich blog to był głównie osobisty pamiętnik (czy raczej dziennik) autora i takich blogów było najwięcej (ale to tylko moje osobiste wrażenie, niepoparte słupkami).

    Odpowiedz
  10. shrew Autor wpisu

    eri, zatem sądzisz, że pogoń za newsami wynika właśnie z chęci pogoni za ilością czytelników? Tylko trochę nie rozumiem, bo trzeba zastanowić się, czego oczekuje Czytelnik – przeredagowanego newsa, z którego wynika tyle, co przeczytałam w IDG, czy artykułu, bo news zainspirował blogera do zbadania tematu (patrz blog Wojtka Kyciaka)

    Co do pamiętników, to moje zdanie jest takie, że jak ktoś pamiętnik publikuje w necie, to musi mieć coś z głową (jeśli już trzymamy się nazwy „pamiętnik”, która od wieków kojarzy się, gdzie tego typu zapiski powinno się trzymać)

    Odpowiedz
  11. Damian Furgała

    Zainteresował mnie ten wpis.. i skłonił do przemyśleń hm.. na początku odebrałem go jako krytykę ludzi(czyli również mnie, długo zastanawiałem się nad założeniem bloga około 3 miesięcy potrzebowałem żeby z siebie coś ‚wydusić’ dziś tej decyzji nie żałuje, pomaga mi to w pracy nad SOBĄ, miał to być blog zamknięty wyłącznie dla siebie – jednak umieściłem kilka odnośników w sieci – dla czego ? – hm.. sprawa prosta jak coś tam napisałem .. i ..u publikowałem wiec nakłada to na mnie jakiś obowiązek z wywiązywania się z treści żeby nie były to tylko puste słowa o które nie mają wartości.
    a..
    Uważam że nie ważne co ktoś pisze na swoim blogu w jakiej formie… tworzy go na własne potrzeby może sklejać z tego co tam uważa za słuszne :).. wikipedia „Blogi najczęściej mają osobisty charakter i służą jako internetowe pamiętniki.”

    Twoja krytyka może blokować ale również skłania do twórczego działania.. 🙂

    Ps. Szukam mentora .. 🙂

    Odpowiedz
  12. shrew

    Damian i inni, którzy twierdzicie, że piszecie dla siebie. To po co piszecie publicznie? Piszecie dla siebie, to piszcie sobie do szuflady. Gdzie tu logika?!

    Jeśli piszecie publicznie, bo to Was mobilizuje do regularności (jest to jakiś sensowny argument), to… w tym momencie zaczynacie pisać dla innych, a nie już tylko dla siebie :>

    p.s. (Damian) Złośliwie mogłabym podać pewien link (który na pewno znasz), ale mam dzisiaj dobry dzień i jestem miła.

    Odpowiedz
  13. Damian Furgała

    Nie wszędzie należy doszukiwać się logiki :), masz racje jeżeli pisze publicznie to również pisze dla innych w pewnym sensie bo głównym założeniem jest wyrażanie swoich myśli również w oparciu o wiadomości zdobytych przez korzystanie z… np. blogów, książek. Aha.. proszę nie myśleć że redaguje czyjeś treści jest to nie prawdą 😉 na blog opisuje własne przemyślenia z życia.

    Czemu nie pisze do szuflady ?
    przykład. w ostatnim swoim wpisie (nie ma ich dużo, nie są wysokich polotów ale są moje własne)
    że słowa nie mają wartości jeżeli za słowem nie idzie reakcja. Teraz postanawiam sobie np. że będę ćwiczył dwie godzinki dziennie, pierwszy dzień ćwiczę przez kolejne trzy również, piątego dnia wypada mi jakieś pilne zadanie do wykonania oczywiście nie mam czasu już na wykonywanie ćwiczenia i przez kolejne dni już nadzwyczaj zapominam o postanowieniu „ćwiczenia 2 godzinki dziennie” w rezultacie efektu ? brak.. cóż otwieram tez swoi blog i czytam czytam.. myśle kurde napisałem coś co nie ma pokrycia z moim życiem trzeba to zmienić – poprawić. Zawsze gdy dopada mnie zniechęcenie robie to samo i mobilizuje się na nowo.

    Publikuje w celu nadanie ważności i wartości treści.

    Ps. Staram się nie doszukiwać w wypowiedziach innych złośliwości 🙂 zaciekawiłaś mnie tajemniczym linkiem wiec jeżeli możesz prosił bym o podesłanie mi go.. 🙂

    Odpowiedz
  14. eri

    Nie nie. Właśnie na odwrót – jeśli ktoś przede wszystkim dba o czytelnika, to właśnie bardziej się wysila, pisze coś od siebie, jest gotowy na ewentualną polemikę. A jeśli ktoś pisze głównie (Głównie! nie jedynie!) dla własnej satysfakcji, to się raczej nie będzie przejmował sugestiami czytelników. A czemu ludzie piszą „newsowo” dla własnej satysfakcji? Powodów jest wiele, ja widzę przynajmniej kilka:

    – bo wydaje im się, że na tym polega profesjonalizm,
    – bo posiadanie bloga jest trendy, zwłaszcza takiego o sprawach okołointernetowych. Minimum wysiłku i już możesz sobie wpisać w CV albo profil, że prowadzisz blog o nowinkach w Internecie,
    – bo się zapatrzyli na Antyweb i wydaje im się, że to jest model pisania, który się zawsze sprawdzi.

    I jeszcze jedno – ciągle oglądanie się na oczekiwania czytelników może odebrać całą przyjemność tworzenia. Nie jest dla mnie tajemnicą, że największą oglądalność mają komiksblogi, gdzie jest dużo gołych cycków albo krwi (albo jednego i drugiego). W tym względzie nie zamierzam akurat wychodzić naprzeciw oczekiwaniom, choćby mi to miało dziesięciokrotnie podnieść ilość odwiedzin.

    Co do pamiętników – hmm, sama bym takiego nie pisała, ale znam przynajmniej kilka świetnych blogów-dzienników i nie uważam, że z autorami jest coś nie tak.

    Odpowiedz
  15. paolka

    Sama byłam początkujacym blogerem, i w sumie nadal nim jestem, ale liczne komentarze czesto krytyczne nauczyly mnie, że faktycznie nie warto umieszczać typowych notek komercyjnych przeczytanych z innych serwisów. Są tego jednak dwa oblicza. Z jednej strony to bezsensowne, ale z drugiej wiekszość osób robiąca to nie umieszcza typowych newsów jak w serwisach tylko starając sie przytoczyć daną nowość wyraża własną opinię na jej teamt, a dokładniej tematu jaki w niej jest zawarty. Blog to miejsce dla tych co mają własne zdanie na jakiś temat. Tam mogą umieszczać swoje opinie i dzielić się nimi z innymi. Więc nie traktujmy może tego jak typowej „zbrodni” popełnianej przez blogerów, bo dla niektóych jest ona celowym mechanizmem.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *