Komórka wyznacznikiem fachowości?

Dostałam propozycję współpracy. Była inna niż wszystkie dotychczasowe. Osoba chciała mój numer telefonu, a nie napisała nic o sobie i firmie, jaką reprezentuje.

Bez telefonu jesteś nikim?

Pewnie jakaś mafia. Za dużo filmów się naoglądałam – wiadomo. Kiedy oznajmiłam, że nie używam telefonu komórkowego, a domowego nie podaję każdemu, kto o to poprosi, temat urwał się. Dowiedziałam się tylko, że chodziło o pracę jako PR. Jasno dostałam do zrozumienia, że bez podania numeru telefonu nie mam szans.

Zdziwiły mnie dwa fakty

1. Czy firma, która szuka pracownika nie przedstawia się w mailu?
2. Zrezygnowano z moich usług. Wobec tego posiadanie telefonu komórkowego jest wyznacznikiem mojej fachowości?

Czy faktycznie ktoś chce coś załatwić?

Wydaje mi się też, że im bardziej ktoś chce numer telefonu, tym większe prawdopodobieństwo, że należy do ludzi kochających dzwonienie. To znaczy, że mogę spodziewać się dzwonienia z byle bzdetem o godzinie 23. W imię hasła: „masz być dostępna”.

Niestety, ja szanuję swoje życie prywatne i nie pozwolę sobie na zawracanie głowy po nocach. Wybrani mają numer domowy i wiedzą, że można dzwonić o każdej porze. Oczywiście w uzasadnionych przypadkach, które wymagają natychmiastowej interwencji. Przyjaciele mogą dzwonić nawet z bzdetami.

Trzeba umieć korzystać z narzędzi

Nie płaczę, że mi praca przeszła koło nosa, bo zleceń mam po uszy. I co najciekawsze – nikt w życiu nie prosił mnie o numer telefonu! Żaden naczelny, żaden prezes firmy, żaden zleceniodawca. Nikt. Po prostu pisali maile, zagadywali na GG albo dzwonili na Skype (to taki jakby telefon, którego używam). Ludzie przedstawiają się i piszą, o co chodzi. Wszyscy komunikują się przez sieć, bo tak jest szybciej i taniej.

Mylne rozumienie pewnych pojęć

Niektórym ludziom wydaje się, że inni są na ich zawołanie. Nie narzekam na brak zajęć. Na zarobki też nie narzekam. Jeśli jakiś człowiek chce mnie zatrudnić, ale strzela mi focha i zmienia zdanie, bo nie posiadam komórki to chyba nie jesteśmy sobie przeznaczeni.

Nie dam sobą sterować

Nie lubię takich pseudobiznesmenów, którzy gdzieś przeczytali, że „czas to pieniądz” i im odbiło. Tacy ludzie zapominają, że nie są panami czyjegoś życia i czasu. Zapomnieli też, że nie każdy młody człowiek pozwoli sobie na fochy pracodawcy. Ja szanuję siebie, swój czas i swoją wiedzę. Zwłaszcza, że mogę sobie na to pozwolić.

22 myśli nt. „Komórka wyznacznikiem fachowości?

  1. RAFi

    Nie lubię takich pseudofachowców, którzy w dobie coraz to większej prędkości w komunikowaniu się, nie posiadają telefonu komórkowego w ramach oszczędności. Nie dziwię się zatem temu komuś, że olał sprawę.

    p.s. a tel komórkowy zawsze możesz na noc wyłączyć.

    Odpowiedz
  2. shrew Autor wpisu

    Nie w ramach oszczędności, tylko w ramach spokoju.

    Miałam już telefon i niestety nie dawano mi spokojnie żyć. 5 rano, 11 rano, 17 po południu, 3 w nocy – każda pora była dobra, żeby zadzwonić z bzdetem, który mógł poczekać. Ja rozumiem awarie, ale awaria, a powiedzenie, że jest ładna pogoda o 3 w nocy to chyba przesada.

    Nie wiem, może to dlatego, że jestem kobietą i niektórzy kochali do mnie wydzwaniać w takich kwestiach.

    Pocieszające jest, że akurat współpracuję z ludźmi, którzy wyznają takie zasady, jak ja. I Ci ludzie mają mój numer na wszelki wypadek. I wiedzą, jak korzystać z telefonu.

    p.s. Z tego, co pamiętam to strzeliłeś focha i miałeś u mnie już nie komentować 😉

    Odpowiedz
  3. PablO

    Ja nie mam komórki z innego powodu: to co wleci lewym uchem wylatuje prawym, i dlatego wolę komunikatory/email, przynajmniej potem nikt mi nie wmówi że coś miałem zrobić inaczej 😉

    Odpowiedz
  4. krzysiek gaudy

    Nie wyobrażam sobie, bym współpracował z kimś, kto nie ma telefonu komórkowego. Też się nie dziwie, że pracodawca podziękował. Przecież telefon można wyłączyć. Dzwonków nie używam odkąd mam telefon – zawsze tylko i wyłącznie wibracje, więc w nocy o 3 nie słyszę. Poza tym nikt nie ma obowiązku odbierać telefonu. Dla mnie szok. Być może jestem uzależniony, ale nie wyobrażam sobie dzisiaj pracy bez telefonu komórkowego – to tak, jak życie bez Internetu 🙂

    Odpowiedz
  5. Paweł Komarnicki

    Miałem kiedyś taką „klientkę” co mi potrafiła zadzwonić w sobotę o 23 i powiedzieć, że projekt nad którym pracuję mam zmienić na stronę Orange 😀
    Ale to kwestia przypadku, bo obecnie mam fajnych klientów, którzy najpierw myślą i dopiero potem dzwonią, akurat jak nie zdążę w przepisowych kilku godzinach odpowiedzieć na ważnego maila 😀
    Shrew – nie przejmuj się 🙂 Frajerzy z nich byli i tyle 😀 Równie dobrze mogli napisać mejla i równie się ośmieszyć, co przy proponowaniu darmowego konkursu 😀

    Odpowiedz
  6. shrew Autor wpisu

    Krzysiek, jeśli ja nie odbieram telefonu (albo go wyłączę) kiedy nie chcę rozmawiać to właściwie po co mi on? I po co ten ktoś ma mi wydzwaniać, skoro ja nie odbieram i celowo go wyłączam? W takim układzie to chyba na jedno wychodzi czy mam telefon czy nie mam?

    Chcę zauważyć, że jeśli jestem \”dostępna\” to siedzę całe dnie przy komputerze, mam włączone komunikatory (w tym skype – jak jestem dostępna to odbieram i rozmawiam), sprawdzam na bieżąco pocztę. Jeśli mnie nie ma to nie odbieram wtedy telefonu. Więc wyjaśnij mi, po co mi telefon? 🙂

    To bardzo ciekawe, bo z jednej strony masz rację – takie metody stosowałam, kiedy jeszcze go używałam. Z drugiej – zauważyłam brak sensu w tym zachowaniu (w moich oczach), bo jeśli go nie odbieram, bo w 90% dzwoni o dziwnych porach i muszę go wyłączać to właściwie po co mi on?

    Inaczej mówiąc, jaka jest różnica miedzy Skype, a komórką? Dla mnie żadna.

    Odpowiedz
  7. RAFi

    Ktoś tu jednak nie pomyśli, że niektórzy prezie nie muszą siedzieć przy kompie, klikać na gadu i szprechać przez skajpa. Po prostu, nie masz telefonu, to tak jakbyś nie istniała. Takie czasy.

    Odpowiedz
  8. shrew Autor wpisu

    Otóż to – ja współpracuję z ludźmi, którzy siedzą w branży netowej i korzystają z sieci. I chyba tylko z takimi musze współpracować.

    Jeśli Ty musisz biec i robić to, co inni, żeby nie wypaść z biegu to tylko współczuć. Choć zawsze wydawało mi się, że nie należysz to takich osób.

    Odpowiedz
  9. RAFi

    Pleciesz głupoty. Kto napisał, że robię czy też muszę robić co inni? Codziennie dzwoni ktoś w sprawie czegoś. A to strona, a to reklama, a sprawy techniczne. Jeśli nie będę mieć telefonu, zadzwonią do kogo innego. Ot cała filozofia.

    Nikt, ale to nikt nie napisał Tobie, że musisz być pod telefonem przez 24/7. Noc jest od spania (w moim przypadku akurat na odwrót :P), a dzień od pracowania. Mądry człowiek nie pomyśli nawet, by wydzwaniać do kogoś o 23:00 z pierdołą. Zadzwoni nazajutrz.

    Odpowiedz
  10. shrew Autor wpisu

    > Jeśli nie będę mieć telefonu, zadzwonią do kogo innego.

    1. No, ale, jak nie odbierzesz to też zadzwoni do kogoś innego.

    Poza tym właśnie chodzi o to, że ludzie nie dzwonią o normalnych porach 🙂 Więc jeśli ja nie odbiorę to zadzwonią do kogoś innego. Czy nie? Więc co za różnica?

    Odpowiedz
  11. Piotr Konieczny

    A ja mam dwa telefony 😉 Jeden służbowy, drugi prywatny.

    Służbowy ma office-hours, a potem prosi o pozostawienie informacji na poczcie glosowej, albo skrzynce pocztowej.

    Prywatny mają tylko zaufane osoby, które nie zbudzą mnie w środku nocy – a jak zbudzą, to wiem, że w ważnej sprawie.

    PS: Ładny kolor tła 🙂

    Odpowiedz
  12. krzysiek gaudy

    Każdy ma swoją filozofię. Kontaktuje się z klientami, którzy nie mają czasu na GG i Skype. Ale przyznaję, że życie bez komórki jest oczywiście możliwe. Kwestia uniezależnienia się 🙂 Ja telefon mieć muszę:) Wiele spraw omawia się i uzgadnia na przykład w czasie jazdy samochodem. Przynajmniej ja tak robię… Jadąc na nudnej A4, niejednokrotnie był to czas na doprecyzowanie różnych kwestii. Problem dzwonienia o dziwnych porach mnie nie dotyczy. Raz, może dwa razy zdarzyło mi się, że ktoś dzwonił o 8 czy 9 rano. (a śpię zazwyczaj od 3 do 9:30).

    Odpowiedz
  13. Pingback: Ja, RAFi - o mnie i o was » W każdym z nas jest Małysz

  14. Piotr Łepkowski

    O co tyle krzyku? Moim zdaniem nie chodzi o to że „komórka” jest niepotrzebna do pracy (zdalnej czy każdej innej) ale o to że przy rozmowie o zleceniu była ona kluczowym tematem. Nie wiem jak inni ale jeśli znalazłbym sie w sytuacji, gdy potencjalnego mojego pracodawcę bardziej interesowało to czy mam telefon od zawartości mojego portfolio czy doświadczenia to chyba prędzej ja sam podziękowałbym takiemu osobnikowi bo takie podejście świadczy tylko na jego niekorzyść. Ponadto do kontaktu z klientami lepsze są rozwiązania które pozostawiają jakiś „ślad” rozmowy, unika się potem róznych niedomówień. Co do tajemniczych firm proszących o „namiary” to z założenia takie prośby lądują w koszu, skoro ktoś nie chce sie przedstawiać to dlaczego ja mam to robić przed nim??

    Odpowiedz
  15. Pingback: Rózga Świętego Mikołaja...

  16. vermin

    Hmm, może to i bezczelne, ale jak telefon dzwoni wtedy kiedy nie powinien (poza godzinami biznesowymi, wtedy, kiedy informuję, że mnie nie ma), to go nie odbieram. I nie ważne kto dzwoni – nawet Prezes, nawet klient (jeśli sprawa jest ważna to i tak dostanę SMSa).

    Ja sam oczywiście oddzwonię w momencie kiedy będę mógł rozmawiać. I tak – mam telefon prywatny i służbowy. Z obydwoma obchodzę się dokładnie tak samo – szanuję po prostu czas swój i innych, uznając, że telefon w obecnych czasach trzeba mieć… No i serwery do mnie piszą SMSy jak je bardzo boli, a to kluczowa sprawa jest 😉

    Odpowiedz
  17. Pingback: www.brt12.eu » Archiwum bloga » Plastomery

  18. Pingback: Walth's World

  19. piotrek m

    A ja się zgadzam ze Shrew. Podoba mi sie, że ma własne zdanie i dla kasy nie będzie niszczyła swojej prywatności.
    Sam mam co prawda telefon, ale dopiero się rozkręcam, więc telefonów od rana do wieczora nie mam. To raczej ja dzwonię. pozdr.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *