Ponaglenie klienta o zapłatę

No właśnie… Jak ponaglić klienta, który nie zapłacił za zamówienie?

Otóż bardzo prosto – ustawić autoresponder. Ale nie byle jak! Optymalny czas wysyłki przypomnienia o opłaceniu zamówienia to 7 dni lub więcej. Ja u siebie mam 7 dni. Oczywiście można zrobić 14 lub 21. Ja uważam, że minimum to 7 dni. Maksymalnie 14. Tak chyba robi się najczęściej.

Nie molestuj!

Ostatnio spotkałam się z napastliwymi autoresponderami, które ponaglają mnie po… 3 dniach. Niestety czasami tyle idzie przelew z różnych banków. Z których do których to nie powiem, bo sobie przechlapię. I tak już mam podobno kilka spraw sądowych za artykuły w prasie i notki na blogu. Więc sami rozumiecie, że muszę uważać 😉

Jak czuje się ponaglany?

Kiedy po 3 dniach dostałam ponaglenie (i to nie od sprzedawcy na Allegro, ale od dużego sklepu internetowego), poczułam się nieswojo. Tak, jakby ktoś stał nade mną z siekierą i kazał mi płacić. Od razu pomyślałam, że firma jest bardzo wyrachowana i liczy się dla niej szybki zysk. Biorąc pod uwagę ich obsługę klienta to działanie autorespondera jest zgodne z polityką firmy.

Jeśli ktoś zamówił i mu zależy to zapłaci. Jeśli ktoś zamówił i nie ma zamiaru zapłacić to będzie miał gdzieś ponaglenie. Inaczej mówiąc ponaglenia wysyłane szybko raczej denerwują klientów, którzy faktycznie chcą opłacić zamówienie. Mają wrażenie, że właśnie wczoraj zamówili, a już ktoś z ambony krzyczy, że nie jest zapłacone i już tu i teraz, szybko mają zapłacić.

Daj ludziom czas!

Ja zamówiłam w środę i już w sobotę rano dostałam ponaglenie. Absurd. A wystarczy ustawić autoresponder na 7 dni i napisać, że dokładnie tydzień temu złożył Pan zamówienie i takie tam – wiadomo, co dalej, bo ciągle o tym piszę.

Zapamiętaj – autoresponder przypominający o opłaceniu zamówienia powinien przychodzić po minimum 7 dniach. Amen 😉

11 myśli nt. „Ponaglenie klienta o zapłatę

  1. slawek-

    Cynicznie…

    Zapamiętaj – autoresponder to narzędzie, które automatycznie odpowiada na maile wysyłane do Ciebie. I nic poza tym.

    Odpowiedz
  2. awec

    Nie do końca się z Tobą zgodzę. Wielokrotnie spotykałem się z klientami którzy wybierali produkt, sposób zapłaty i … w natłoku spraw zapominali.

    W naszym wypadku gdy czas ma podstawowe znaczenie opóźnienie 7 dniowe przedłuza czas realizacji zamówienia o 7-10 dni … a ślubu nie można przenieść :

    Dlatego przy obrączkach (gdy widzę że klient zaznaczył date ślubu, wybrał płatność, a na rachunku nic nie ma, juz po 3 dniach pracujacych skrobie do niego mejla z zapytaniem co dalej … nie dlatego że nie mogę doczekać się jego kasy, ale dlatego że kilka dni później musiałbym to zamówienie anulować (nawet gdyby zapłata się zaksięgowała!

    A auoresponder przypominajacy o wpłatach wyłączyłem (robił mi psikusy, gdy w systemie zapomniałem zaznaczyć że pieniadze zaksięgowały się – i dopiero wtedy był obciach:))

    Odpowiedz
  3. shrew Autor wpisu

    No jak zapomnieli o zamówieniu to im przypominamy właśnie autoresponderem. Ręcznie ciężko byłoby ogarnąć wszystko pamięcią.

    Prawdą jest, że całość zależy od towaru. No ja kupiłam książki. Jeśli zapomniałam za nie zapłacić to chyba bardzo mi nie były potrzebne. Jak ktoś na egzamin potrzebuje to nawet bierze kurierem. Jak ktoś zapomina o obrączkach to chyba nie jest z nim dobrze 😉

    Odpowiedz
  4. awec

    Też tak uważam, lecz niestety ten scenariusz pisze samo życie – ludzie bardzo często są dziwni i nieodpowiedzialni – nawet przy tak ważnych wydarzeniach w życiu – a może to amok przedślubny ?.

    Odpowiedz
  5. Piotr Konieczny

    Ta (http://slownik.cneb.pl/definicja/autoresponder_wielokrotny.html) definicja jest błędna.

    Już chyba „robot” pasuje do sytuacji bardziej.

    Obawiam się, że marketingowcy wpadli na pomysł zamiany oryginalnych (ale pejoratywnych) massmailingów (massmailerów) na łagodne autorespondery, podczas procesu tłumaczenia z angielskiego na… no właśnie, na co? Bo przecież autoresponder to nawet nie jest polskie słowo…

    Zwał jak chciał. Wiemy o co chodzi, a Patrcja zapewne szybko sprecyzuje pojęcie autorespondera i massmailera w przyszłości 😉

    Odpowiedz
  6. shrew

    Myślę, że poszliśmy niepotrzebnie w zupełnie innym kierunku. Ktoś przyczepił się o nazwę powszechnie używaną, a reszta, jak stado baranków za nim. Tematem notki nie była nazwa, tylko sytuacja. Cóż…

    Odpowiedz
  7. Piotr Konieczny

    Racja shrew. Ale jak już edukować, do poprawnie. W końcu to na Tobie ciąży odpowiedzialność za to, co umieszczasz w głowach swoich Czytelników.

    PS: Ja ciągle pamiętam, jak pewnej poważanej osobie, podczas pewnej poważnej konferencji, notorycznie myliło się pojęcie przeglądarki (przeglądarka Google) z terminem wyszukiarka.

    Tu zapewnie jest podobnie. Każdy wie o co chodzi, ale jakiś tam mały niesmaczek pozostaje 😉

    Odpowiedz
  8. shrew Autor wpisu

    Nie do końca się zgodzę z tym porównaniem. Wyszukiwarka, a przeglądarka to nie to samo. To tak jakby powiedzieć, ze winogrono i jabłko to to samo, bo jakoś okrągłe 😉

    I jak już się czepiać – massmailer to dla mnie określenie programu lub skryptu do masowego wysyłania maili, używanego do spamowania, bez zaawansowanych funkcji planowania wysyłki typu kursy lub przypominanie o zapłacie. EOT.

    Odpowiedz
  9. Luke Mica

    co prawda o e-biznesie wiem tyle co o balecie, ale przypomniała mi się pewna sytuacja z życia…

    mój tata zamówił reklamę swojej firemki w pewnym popularnym wydawnictwie pod egidą Eniro Polska. termin zapłaty upływał za jakieś kilka tygodni po złożeniu zamówienia. tymczasem, pierwsze ponaglenia o zapłatę pojawiły się zaraz po tych 7 dniach i powtarzały się co jakiś czas telefonicznie, przyszło też zawiadomienie listowne od działu windykacji.

    w ten sposób Eniro Polska straciło jednego klienta.

    sorry za offtopikowanie, ale nie napisałaś w notce nic o terminach zapłaty. jeśli takowy istnieje, a jeszcze przed nim pojawiają się te ponaglenia, to nie jest to zbyt miłe. wręcz może zrazić.

    Odpowiedz
  10. shrew Autor wpisu

    Faktycznie nie napisałam 🙂 Nigdy nie miałam okazji płacić lub czekać na płatności na zasadzie terminu. Terminy zapłaty dostaje się chyba właśnie na zasadzie: wykonaliśmy usługę, a teraz zapłać. Najczęściej rozliczają się tak firmy fakturami.

    Jeśli ponaglenie przychodzi po 7 dniach, a termin jest, jak napisałeś, kilka tygodni to firma ponaglająca ma coś z głową po prostu 🙂 – bo przecież to oni sami ustalili długi termin płatności, a nie ten, który kupował usługę.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *