Schlebianie gustom tłumu

Offtopic. Nudy. Nie czytaj. Heu me miserum. Patrzę na ludzi i nic nie rozumiem. Nic. Zupełnie nic. Trafi się na mojej drodze taki egzemplarz, który potrafi mnie zdołowac swoją postawą schlebiania gustom tłumu. I zapiera się, że nie, ale fakty wyglądają niestety inaczej.

Wiedza, której nie można wykorzystać

Kto mnie zna, ten wie, że dużo czytam. Chyba nawet za dużo, bo przecież wiedza generuje niewiedzę i zaczyna się nieustanny dramat. Problem (?) polega na tym, że w ogóle nie stosuję swojej – nieskromnie mówiąc – wiedzy z zakresu manipulacji, perswazji, PR i takich tam. Wiadomo, mam polityczne doświadczenia, to w/w było mi potrzebne. Ale… nie umiem przełamać się psychicznie. Mam opory przed świadomym manipulowaniem tłumem albo jednostkami.

Aspołeczny w tłumie

A jednak patrzę inaczej, mimo wiedzy. Kto mnie zna, wie, że mam naturę… aspołeczną. Ja tak nie uważam 🙂 Po prostu wolę wypoczywać w samotności na łonie natury, a nie z ludźmi.

Wszelkie schlebianie gustom społeczeństwa i szukania wśród ludzi uznania śmieszy mnie. Oczywiście każdy z nas szuka uznania w podświadomości, ale stopień uznania, jakiego chcemy, jest u każdego z nas na innym poziomie. Większość szuka maksymalnego uznania, bo wydaje im się, że to uznanie i bycie w grupie gwarantuje bezpieczeństwo. Nic bardziej mylnego.

Niektórzy zarzucają mi, że w kontaktach z ludźmi jestem arognacka i niemiła. Jestem. Wobec wybranych, którzy nie potrafią się normalnie zachować. Dlatego, że ludzie widząc człowieka miłego, o moim wyglądzie, sądzą, że można zrobić ze mną wszystko, że ot mała, naiwna dziewuszka, po której można sobie pojechać.

Świadomie lub nie, ale ludzie mają tendencję do nieszanowania ludzi, którzy wyglądają miło. Dlatego trzeba było zmienić strategię podejścia do ludzi, którzy na wejściu pozwalają sobie na dziwne triki. Podkreślam – to, że jestem niemiła, to reakcja na postawę konkretnej osoby lub sytuacji, a nie ogólna postawa wobec ludzi.

Z kim nie trzymam?

Nie przyjaźnie się z ludźmi, którzy szukają uznania w tłumie. Owszem, wśród ludzi można bywać, ale trzeba zachować siebie i swoją twarz. I nie zdradzać przyjaciół.

Śmieszą mnie ludzie chorągiewki, którzy boją się być sobą i przyznawać do znajomości z ludźmi nieszablonowymi. Ja jestem dumna, że znam kogoś, kto wygląda, jakby urwał się z karnawału, albo ma zupełnie inne wizje na świat niż ja („Cóż mi po kimś, kto myśli tak samo, jak ja” – Bachtin)

Powtarzam: jestem dumna, że mam takich znajomych i nie mam zamiaru ukrywać ich „inności” przed ludźmi. Jeśli ludziom oni się nie podobają, bo mają inne poglądy albo wyglądają inaczej to problem tłumu, a nie mój.

Ciekawym zjawiskiem jest presja społeczna czyli wykluczanie przez tłum jednostek, które nie chcą się podporządkować. Albo będziesz wyglądał i myślał, jak my albo my Cię nie lubimy. Ludzie chorągiewki tego odrzucenia obawiają się najbardziej.

Chorągiewki mają tendencję do odwracania się od znajomych, jeśli są oni niewygodni społecznie z powodu swojej inności (czy odwagi bycia sobą?) lub nie akceptuje ich tłum. Mało tego – „inny” znajomy dla chorągiewki to przekleństwo, bo nie może nigdzie się z nim pokazać. Z powodu tej znajomości chorągiewka traci akceptację tłumu.

Chorągiewka może gadać z „innim”, ale tylko, jak tłum tego nie widzi. Chorągiewka nie myśli w kategoriach przyjaźni, trzymania się razem, wspierania i walczenia („Nie podzielam Twoich poglądów, ale będę walczył o Twoje prawo do ich głoszenia” – Voltaire), ale o tym, jak wypadnie w oczach tłumu. Czy na tym polega przyjaźń albo – nie daj jakikolwiek Boże – miłość?

Społeczny w tłumie

Powracam teraz do Le BonaSchopenhauera. Le Bona („Psychologia tłumu”) nie cytuję, bo cała książka to jedna wielka mądrość. Lepper przyznaje się nawet, że czytał Le Bona i kierował się jego wskazówkami 🙂 Schopenhauer: Powszechność jakiegoś poglądu nie jest żadnym dowodem na jego słuszność. I to jest fakt. Ale jednosta masowa (czyli taka, która jest dumna z tego, że jest taka sama, jak reszta) myśli inaczej.

Faktycznie stadność jest domeną wieku młodzieńczego tj. nastu lat. Ale później? Odnosze wrażenie, że im ludzie są starsi, tym bardziej dążą do społecznej aprobaty i spójności swoich poglądów z resztą tłumu.

Po co to wszystko?

Zastanawia mnie taka sprawa – jeśli tłum jest głupi (wykazują badania i obserwacja tłumu) to dlaczego ludzie liczą się z opinią tłumu? Bo przecież ogół społeczeństwa to tłum, który posługuje się schematami w myśleniu, przesądami i kieruje się hasłami pozbawionymi logiki.

Jak to się dzieje, że ważna jest dla ludzi opinia społeczna chociaż tłum jest przecież głupi. Bo tłum ma przewage liczebną? Przecież powstawanie opini społecznych także opisał SchopenhauerLe Bon. I nie oni jedyni. I nic z tego nie wynika. Czy zechcesz mi to wyjaśnić?

A może powinnam zostać Pierwszym Manipulatorem IV RP i wykorzystać stadność ludzi do swoich celów?

6 myśli nt. „Schlebianie gustom tłumu

  1. Bellois

    Ja już dawno doszedłem do wniosku, że gdybym chciał, mógłbym łatwo zyskać władzę i manipulować tłumami, ale po co? 😉

    Odpowiedz
  2. Maciej Ziemczonek

    Moze chodzi tutaj o to, ze duza ilosc=duzo fajnie, a mala ilosc=malo fajnie? Mysle tez, ze przyczyn takiego podejscia do ludzi mozna szukac gleboko w psychice. Kompleksy? Niskie poczucie wartosci? Inne nieprzyjemne rzeczy? No i jestem za tym, aby kazdy przypadek rozpatrywac oddzielnie – bo taka ocena mozna kogos po prostu skrzywidzic.

    Odpowiedz
  3. shrew Autor wpisu

    Wasze komentarze to dowód na NLPowskie „nie”. Napisałam „nie czytaj”, ale Wasze umysły nie zauważyły „nie” 😉 Oczywiście żartuję.

    Odpowiedz
  4. mmazur

    Z tymi ludźmi chorągiewkami izolującymi niewygodnych znajomych od ‚tłumu’ wcale nie jest tak prosto. Bo co jeśli ‚tłum’ to wcale nie jest jakaś bezmózga tłuszcza, ale są to ludzie, których rozumiesz, a przez zrozumienie jesteś w stanie akceptować ich wady i po prostu przyjmujesz do wiadomości, że są totalnie niekompatybilni z niektórymi z twoich znajomych?

    Co wtedy? Wybierasz? Nie, wybór byłby zaprzeczeniem ‚otwartości’ na poglądy innych, już nie wspominając o takich pierdołach, jak (nie lubię wielkich słów) przyjaźń, czy (takie wolę) lojalność.

    Izolujesz jednych od drugich? No to podobono byłoby evil.

    Ech, żeby to wszystko było takie proste…

    Odpowiedz
  5. Mazz

    Ciekawy punkt widzenia. Szczerze mowiac chetnie odizolowalbym sie mentalnie od tlumu, ale nie jestem w stanie. W koncu musze jesc, a pieniedzy na zakupy nie dostane w zaden inny sposob, nizli przez prace ( a co za tym idzie przez obcowanie ) z tlumem…

    Bardzo ciekawe podejscie, i smutne. Eh.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *